9 komentarze
  1. Ech cała prawda niestety. Ja moją Amelkę uczyłam szacunku do starszych i innych - wiadomo to dziecko i czasem "warknie" na mamę :D, ale potrafi przeprosić i to jest najważniejsze. Czasem się jej przyglądam na placu zabaw - i zazwyczaj to ona jest ta nieśmiała, ta co wpychają się przed nią na ślizgawkę. ta co nie ma nic do gadania gdy dzieci zabierają jej zabawki. Zauważyłam i staram się poprawić swoje błędy wychowawcze - tłumaczę, że ona też ma prawo powiedzieć koleżance - nie nie chcę się w to bawić i nie nie dam ci zabawki, bo w tej chwili ja się nią bawię. Ze wypada się dzielić, ale nie zawsze i nie z każdym...

    P.s - przepis na torcik jest już u mnie na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo dziękuję :) już skorzystałam

      Usuń
  2. Masz rację, jeśli chodzi o mamę Jasia - na pewno takiego podejścia do wychowania nie popieram.
    Ale nie jest to zawsze takie proste jak piszesz, że konsekwencja i kara pozwolą opanować zachowanie każdego dziecka.
    Dzieci są różne, jak sama zauważyłaś na placu zabaw kilkoro z nich się wyróżniało. I nie zawsze przyczyną jest tu wychowanie dziecka, ale również jego temperament, charakter czy nadpobudliwość. I wtedy przytrzymanie takiego dziecka nawet 2-letniego wcale nie jest łatwe.
    Oczywiście i tu trzeba cały czas zwracać uwagę, nie można tolerować żadnego zachowania, które komukolwiek zagraża i być konsekwentnym, ale efekty naprawdę mogą być mało zauważalne.
    I tak np. Ty patrząc z boku wysuniesz wnioski, że na pewno temu dziecku się na wszystko pozwala, skoro ono ciągle się nie słucha lub zachowuje nieodpowiednio, a w rzeczywistości jest ono pod większym nadzorem niż Twoje dzieci.
    Nie należy skazywać takich dzieci na samotną zabawę, też trzeba je uspołeczniać.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I otóż właśnie o to mi chodziło. Czy aby na pewno jest tak jak ludzie widzą ? No nie zawsze...prawda. Ale jednak gdyby matka Jasia zareagowała i zwróciła synkowi uwagę nawet delikatną to zapewne inne mamy zauważyły by że takie zachowanie nie ma z jej strony przyzwolenia , jedynie dziecko ma problemy z adaptacją w śród dzieci... poostrzegały by dziecko inaczej i na pewno część z nich wykazało by się zrozumieniem.

      doskonale rozumiem o czym piszesz - mam trzy córki poniekąd o trzech różnych charakterach w tym jedną z oznakami ADHD i łatwo nie jest. Jednak takie dziecko mimo że nie kontroluje często swoich impulsywnych zachowań przy odpowiednim wychowaniu doskonale wie co to jest, współczucie i rozróżnia dobro od zła.
      Dzieci o których ja piszę nie wykazują skruchy bo nikt ich tego nie nauczył. A rodzice zwalają rolę wychowania na szkołę i telewizję. Takie czasy niestety , na szczęście są rodzice (nawet tych trudnych dzieci) świadomi i odpowiedzialni

      Usuń
  3. Moim zdaniem wolnosc nasza, czy naszego dziecka konczy sie tam, gdzie "zagraza" wolnosci drugiego. I tyle. Mozna napisac ksiazki o wychowaniu, a moim zdaniem jak ktos dobrze pojmie to pojecie wolnosci, to na wiele spraw spojrzymy inaczej. Dlatego nie pozwalam, zeby dziecko bilo mnie, dzieci, czy kogolwiek innego. Nie pozwalam zabierac zabawek innym maluchom ( chociaz czasem czekam, az dzieci same rozwiaza sytuacje. Jesli to sie nie udaje - wkraczam). Staram sie, by moj maly odpowiednio zachowywal sie np w restauracji, tlumacze, ze krzyczac zakloca innym spokoj, czy biegajac miedzy stolikami moze zrobic sobie, czy innym krzywde, jesli np ktos bedzie niosl goracy napoj. I takich sytuacji moge wymienic mnostwo...
    Czasami mam wrazenie, ze moze za czesto zwracam uwage swojemu dziecku, ale wole to, niz w przyszlosci ponosic konsekwencje "bezstresowego wychowania"...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bezstresowe wychowanie.Jakos 20 lat temu bylo stresowe a to my wyszlismy na ludzi. Dzisiejsza młodzież i dzieci idzie ku gorszemu niz lepszemu niestety.
    Na to wygląda, że moje dzieci wychowuje stresowo, bo nie pozwalam sobie i innym na głowe nasrać (przepraszam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie miałam odwagi w tekście "srania" umieszczać, ale to samo sformułowanie mi się nasuwało.

      Usuń
  5. Niestety rodzicom tak wygodnie. Chociaż zastanawia mnie jak może być komuś wygodnie, gdy dziecko jęczy, marudzi, pyskuje. No ja bym chyba wyszła z siebie i stanęła obok. Miłość i wychowanie polegają na tym by dziecko wiedziało co jest dobre, a co złe. Że za złe zachowanie trzeba ponieść konsekwencje. Najpierw pozwala się na wszystko, a później ma do dziecka pretensje, że się nie słucha. Z dziećmi trzeba rozmawiać, tłumaczyć. Ale nie każdemu się chce. A później płacz i zgrzytanie zębów, bo ciągłe wezwania do szkoły.
    U nas jest dużo miłości, ale też tyle samo konsekwencji. Ja zadowolona i dzieci też. Potrafią sobie szybko poradzić ze stresującą sytuacją. Nie ma histerii i tego typu rzeczy. Cała rodzina jest zadowolona i chyba o to chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zazdroszczę tej konsekwencji, u mnie niestety moja konsekwencja nie pokrywa się z wizją wychowywania babci i często dzieciaczki to wykorzystują. Bywa że moje słowo jest podważane na czym tracą dzieci bo miesza im się w głowie :/ ale ciągle próbuje być stanowcza i uczyć ich poprawnych zachowań.

      Usuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.