22 komentarze
  1. Pychota uwilebiam malinki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. AŻ zachciało mi sie malin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kupiłaś mnie tymi malinkami <3

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam malinki wczoraj kupiłam ale tylko pół kilogrma i coś z nich dziś zrobię pysznego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jakoś przetworów nie robie za to dostaje od sąsiadek hehe

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja teoria perfekcyjnie scala w całość wszystko o czym ostatnio myślałam! <3
    Maliny zyskały w moich oczach dzięki tej legendzie. Deser z odrobiną krwi (nawet tej z mitow sprzed miliona lat) brzmi jak dobry afrodyzjak. Apetyczny post. c;
    Pozdrawiam i obserwuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i odwzajemniam a o mojej teorii napiszę kiedyś notkę.

      Usuń
  7. O ja mniam mniam, uwielbiam maliny, no kocham maliny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też <3 bardzo wdzięczne owocki

      Usuń
  8. no i co, naprawdę mi ślinka teraz cieknie XD
    maliny podobno były białe? niefajnie,takie śliczniejsze :))

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja najbardziej w malinach lubię... pestki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego lubię dżemik z tych maleństw , te pesteczki na języku mmmmmm

      Usuń
  10. kocham maliny. pozdrawiam i zapraszam do mnie http://dorotadrygalska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.