24 komentarze
  1. Przypomniałaś mi o lekarzu-bufonie u którego byłam na początku mojej ciąży z Lenką... jak nie zapomnę to też napiszę u siebie, bo do tej pory nie poruszałam tematu na łamach bloga.

    Szkoda, że nie pojechałaś temu lekarzowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania zrobił to później za mnie mój mąż :)
      Czekam na wpis.

      Usuń
  2. Jedna wielka masakra! Współczujemy!

    Obecnie jedno z nas jest w trakcie diagnostyki już drugi miesiąc i dalej się nie leczy, bo nie wiadomo co dokładnie jest, a objawów przybywa....... nie wiemy, co dalej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam majowy wpis :( , myślałam że już chociaż diagnozę macie za sobą .... co doszło od ostatnich objawów??
      Pozdrów Grzesia i trzymajcie się - wierzę żę będzie dobrze :*

      Usuń
  3. Wróciło wspomnienie jak ją omal nie straciłam mojej kruszynki przez panią umoralnimającą doktor.Z racji mojej wtedy jeszcze niepełnoletności szanowna uznała że mogłam myśleć wcześniej i że to pewnie wogóle nie ciążą.Nie zbadała,nie zrobiła USG wypisał receptę.Dobrze że tej recepty nie wykupiłam.Kolejnego dnia inny lekarz jakimś dziwnym sposobem mógł jednak stwierdzić ciążę(5tydzień).Powiedział że dobrze że recepty nie zrealizowałam,bo mogłabym stracić kruszynke lub uszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( przeczucie? dobrze że nie wykupiłaś?
      przytulam Was mocno :*

      Usuń
  4. Współczuję takiego gada na jakiego trafiłaś ja też trafiłam na małpę byłam w 5tyg zrobiła mi USG widziałam malutki pęcherzyk i łzy mi szczęścia stanęły w oczach pytam jakie brać witaminy itp a ona mówi 'Przyjść za 2tyg zobaczymy co dalej z ciążą bo na tak wczesny tydz to nic pewnego płody obumierają często" myślałam,że zemdleję jak to co on atakiego mówi my tak czekaliśmy na dziecko a ta mówi by się na nic nie nastawiać . Później jak opowiadałam koleżanką o miłej pani doktor to okazało się,że to okropne babsko kiedyś powiedziało do jednej z nich na wizycie to pani jeszcze nie rodziła a ma już 30lat? na co pani czeka później się rodzą niedorozwoje !!!!!Komentarz pani doktor masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa ją pewnie też matka po trzydziestce urodziła :P

      Usuń
  5. Dobrze ze to napisalas... niektórzy się spiesza by cos z "tym' zrobic a różnie bywa.... mojej mamie lekarz w 6 miesiącu powiedzial ze dziecko ma zespól downa... każdy kolejny lekarz powtarzal ze obiektywne badanie jest w 3miesiacu nie 6tym ale strach pozostal... okazal się ze lekarz chcial się odegrac bo nie dala mu spać na dyżurze i raczyla z bólami trafić na oddzial... oczywiście brat urodzil się zdrowy...

    OdpowiedzUsuń
  6. No świetnie, mi tu młodego chcą ciąć, ja pełna wątpliwości, a ty mi tu o takich lekarzach rzeźnikach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to tylko ginekolodzy tak mają ;)

      Usuń
  7. Intuicja wiele pomaga.
    Nadętych bufonów masa.
    Swoje wątpliwości warto z kimś inym skonsultować.
    Dobrze, że wierzyłaśw swe przeczucie. Dobrze, że jest z Wami Le :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wyobrażam sobie żeby było inaczej :*

      Usuń
  8. Masakra jakaś. Czytałam też wpis Pauliny. Trzeba uciekać od takich osób, jak najszybciej.
    Dobrze, że jednak wszystko pomyślnie się zakończyło.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja niestety przeszłam przez poronienie, minęlo dużo czasu, rany prawie zabliźnione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "prawie" to nie to samo co całkiem, a ja wiem, że takie rany nigdy do końca się nie goją. Poroniłam pierwszą ciążę i przy każdej kolejnej drżałam ze strachu.
      Ale co innego poronienie a co innego propozycja "zrobienie czegoś z TYM" :( .

      Usuń
  10. Widzę, że ważny temat poruszacie z Pauliną ... Kurcze, czytam od rana i aż dreszcze przechodzą ...

    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże... czuję, że tak wiele kobiet miało podobną sytuację... Dla mnie to takie świeże, synek ma 6 miesięcy. Akurat z nim wszystko przebiegało tak jak należy, ale zanim znalazłam swoją panią dr to w pierwszej ciąży poszłam niczego nieświadoma do przychodni. 5h w poczekalni, wizyta, opiernicz, że nie poszłam się zważyć i zmierzyć (bo powinnam o tym wiedzieć, że tak się robi) i badanie, bardzo niemiłe, niedelikatne. Słowa pani dr, że to pewnie już poleciało tak mną zatrzęsły, że po wyjściu z przychodni płakałam jak bóbr i nigdy tam nie wróciłam. Córeczka urodziła się zdrowa, w terminie, a ja teraz ostrzegam wszystkie napotkane kobiety przed tą lekarką bo wiem, że niektórym powiedziała to samo i od razu zabrała się do "roboty"... Aż mną trzęsie na samą myśl o tych kobietach, dzieciach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "rzeźników" w zacnym gronie ginekologów-położników niestety nie brakuje :( , a później zdziwienie że kobiety nie chcą rodzić dzieci.

      pozdrawiam Was cieplutko :*

      Usuń
  12. Niestety lekarze nigdy nie chcą przyznawać się do błędu, widocznie również przed sobą. Dobrze, że wiedziałaś co masz robić.

    OdpowiedzUsuń
  13. ciężko jest trafić na idealnego lekarza z którym zapała się miłością od pierwszego wejrzenia. niestety większość ginekologów to ludzie typu "dzień dobry, jest ciąża, do widzenia" . znam przykłady wielu dziewczyn, które na lekarzach się zawiodły (sama jestem wśród nich), dużo z nich także zrezygnowała z leczenia nawet i pod koniec ciąży.

    Ale i tak najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby się nie poddać. Jak widać warto czekać na taka kruszynkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak właśnie bywa z lekarzami...smutne to, lecz prawdziwe. Dobrze,że znalazłaś odpowiedniego dla Was póżniej i wszystko dobrze się skończyło :)
    Wiem, jak to jest stracić dziecko i nie móc go przytulić, nie z winy ginekologa , lecz przez nowotwór ...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przerąbane. Zaraz powinni odebrać mu prawo do wykonywania zawodu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Coraz częściej niestety mamy do czynienia - nie z fachowcami w swoi fachu - a właśnie z rzeźnikami, którym się wydaje, że pozjadali wszystkie rozumy świata. Moja ciąża z Kubeczkiem także przebiegała zupełnie inaczej niż z Tolą - i ponieważ od początku - przy pierwszej wizycie przeżyłam stres - do końca ciąży - przy każdej wizycie pociłam się jak ruda mysz i denerwowałam okropnie. Ja poszłam do lekarza na wizytę 4 tygodnie po zrobieniu testu. I niestety od razu dostałam jak obuchem w głowę - bo lekarz stwierdził, że na USG nie widać ciąży itd..itd...więc albo jest pozamaciczna, albo tak po prostu mój organizm oszukuje !!! Zrobiłam badania krwi na poziom hormony i inne badania - a do tego lekarza już nie wróciłam. Kubek skończył właśnie 1,5 roku :)
    Tylko zastanawiam się, dlaczego teraz w dobie nowinek technicznych tak się zdarza coraz częściej.
    11 lat temu kiedy byłam w ciąży z Tolą - chodziłam do starszego, przemiłego Profesora, który całą moją ciążę prowadził tak - że naprawdę to był czas oczekiwania na szczęście - a nie pasmo stresu.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.