7 komentarze
  1. OJ, zgadzam się z Tobą! Jak się tak zastanowić, to w dzisiejszych czasach jako narzucanie się identyfikujemy zwyczajną chęć pobycia z kimś, potrzebę pomocy czy nawet rozmowy... Po prostu zaczęliśmy źle interpretować to słowo i przez to stajemy się chyba coraz bardziej samotni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niestety nadinterpretacja(wszelakich słów), to w naszych czasach powszechne zjawisko :(

      Usuń
  2. Ja się nikomu nie narzucam i nie planuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziś nokomu,ale jak przestanie mnie boleć głowa, to zasiadam do listu powoli do Ciebie, bo mi się zejdzie nieco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym narzucaniem to jest też w drugą stronę, bo ile można pisać do kogoś, chcąc nawiązać kontakt po dłuższym okresie milczenia, kiedy to wciąż pozostaje bez odpowiedzi? W końcu idzie się zniechęcić, a odpisanie na ewentualną wiadomość może zająć minutę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Narzucam się ludziom regularnie bo... nie mam facebooka. Dlatego też nie mam nigdy oporów przed pisaniem do ludzi, z którymi od dawna nie miałam kontaktu. Dla mnie to kompletnie naturalne. Mam mnóstwo znajomych z którymi regularnie się spotykam. Gdybym miała facebooka mam wrażenie, że byłoby z tym gorzej. Do dziś jestem w kontakcie z ludźmi z podstawówki, liceum i technikum. Da się to zrobić bez portali społecznościowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie :) coraz częściej odnoszę wrażenie, że media społecznościowe to zło towarzyskie :)

      Usuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.