Nie taki Diablo straszny jak go malują - Diablo XL+ , fotelik 9-36 od CARETERO

 Zaległości mam :( połowa miesiąca a  ja w lesie ..chociaż dobrze by było gdybym chociaż w tym lesie siedziała - jakieś grzyby znalazła, zapasy zrobiła. A tak serio to w pustce jestem o!
Ale nadrobię, obiecuje , przynajmniej spróbuję bo tęsknie za pisaniem.
(Czytajcie recenzje do końca)

Już jakiś czas , mieszka w naszym aucie nowy fotelik , który testuje w dużej mierze Le(w dużej bo i średnia w przedziale wagowym się mieści i już przymierzała swoje 4 literki ).
Taką nazwę ma poważną, ale wiecie  "nie taki straszny Diablo jak go malują."
Troszkę mnie zaskoczył zaraz na początku , gabarytami , kolorem (moim ostatnio ulubieńszym) i z tego co mi się wydawało , brakiem instrukcji. Tu podziękowania dla mamy Martynki za uświadomienie , mnie mało bystrej gdzie znajdę  tajemniczą książeczkę.



Ale nie tylko mnie ten nowy fotelik zaskoczył, bo zdecydowanie zaskoczona była Le. A może jednak nie zaskoczona co bardzo zachwycona. Po rozpakowaniu , przywitała tego "diabełka"  odtańczywszy taniec radości, tupiąc, klaszcząc i śpiewając "moja moja" (chyba tłumaczyć nie muszę ). Po czym zasiadła jak na tronie i zejść nie chciał , dopiero argument "pójdziemy do kotka" zadziała. I w tej samej chwili fotelik poznał swoje miejsce docelowe czyli tylne siedzenie naszego auta..

Hmm i tu pierwsze moje ała -
moje autko jest 7 osobowe , ale  za ciasneeeee . Po wstawieniu fotelika dość mało miejsca na nóżki dla Le, ale jak prowadzi mama to jest idealnie (ciiiii nic nie mówcie Panu M ).
No i pierwszy falstart zaliczony , bo okazało się że tata M zamontował fotelik po swojemu ( jak to większość mężczyzn , instrukcje uważa za marnotrawstwo papieru ) i niestety górna część fotelika przy hamowaniu dość mocno nam się odchyliła :( Nie omieszkałam opierdzielić i wziąć się za montaż fotelika osobiście.

I tu pierwsze spostrzeżenie , wcale to takie szybkie i łatwe nie jest (piszę o sposobie montażu dla grupy I) , trzeba dość mocno naciągnąć pasy samochodowe na napinaczu , aby góra fotelika nie latała, ale najpierw przyciśnie was skorupa fotelika, która za słabo się odchyla od bazy.
 Gdy już poczujecie się jak żółw ze skorupą na plecach to pomyślcie jak wyciągnąć tą ksiązeczkę z instrukcją. Dla mnie to ewenement , jak tak można chować instrukcję przed użytkownikiem? Gdyby nie Ola i instrukcja na stronie Producenta nigdy bym się nie domyśliła gdzie ona jest, bo widać jej nie było (tak jest mała)
Gdy już przebrniecie przez te nieistotne problemy i zamontujecie PRAWIDŁOWO fotelik to nic nie pozostało tylko się cieszyć. z zalet produktu.
No bo ma :*"
  • 3-pozycyjną regulacje nachylenia oparcia
  • regulowany obszerny zagłówek
  • uchwyt ułatwiający przenoszenie fotelika
  • 5 punktowe pasy bezpieczeństwa marki Holmbergs®
  • zintegrowany z zagłówkiem wygodny mechanizm regulacji pasów
  • delikatne nakładki na pasy
  • trwała konstrukcja wykonana z wysokiej jakości materiałów zapewnia długie i wygodne użytkowanie
  • miękka zdejmowana tapicerka to wygoda w użytkowania i konserwacji
  • szeroki wachlarz kolorów
  • nowoczesny design uwzględniający zarówno funkcjonalność jak i walory estetyczne
  • homologację ECE R44/04"*
 To zdaniem producenta największe plusy , ale czasem te zalety okazują się w praktyce minusami.
Mimo pierwszego zauroczenia wyglądem, formą a może ogólnie tak angielszczyzną jadąc- dizajnem, po pewnym czasie intensywnego użytkowania ,zauważyłam kilka uprzykrzających cech.

Tapicerka - na pierwszy rzut oka fajna , kolor mój, miękka, delikatna dla dziecka, jednak łapiąca drobne okruszki, paproszki, włoski itp. A dla mojego męża wręcz nie do strawienia z racji jego suchej skóry na dłoniach . Materiał wręcz przyczepia mu się się do rąk . Dodatkowo już widzę że zaczyna się wygniatać w newralgicznych miejscach czyli pod pupą, ale może to tylko takie moje wrażenie. Za krótko to jeszcze testujemy. Ale muszę dodać że np: zdaniem moich pewnych znajomych ten materiał jest idealny :/ , więc świadczy to o tym że każdy odbiera to na swój sposób.(trzeba dotknąć sprawdzić samemu).


Zagłówek - obszerny to on jest ,ale w sensie ilości zajmowanego miejsca, bo na swobodne ruchy głowy dziecko , ma mało miejsca. Ale z drugiej strony , główka małego dziecka , dzięki zagłówkowi jest dość stabilna, ale to tylko w opcji małe dziecko ma sens starszakowi to przeszkadza. I moim skromnym zdaniem mógłby być bardziej wyprofilowany

Pasy- tu rzeczywiście solidne, zapięcie łatwe , lekko zatrzaskujące się. Jednak dość trudno poluźnić pasy - przycisk zwalniający pas znajduje się dość głęboko i ciężko go przycisnąć.
Siedzisko fotelika jest dość wąskie, dziecko jest w czasie jazdy stabilne, ma możliwość swobodnego ruszania nóżkami i raczkami , jednak samo wkładanie dziecka i wyjmowania jest trudne.Starsze  SZCZUPŁE dziecko wsiądzie i wysiądzie doskonale samo.

Nakładki na pasy, o ile te naramienne są moim zdaniem idealne,- delikatne, podszyte antypoślizgowym materiałem , tak aby się nie przesuwały. Świetnie przylegają i spełniają swoją ochronną rolę, zarówno w utrzymywaniu pasów na właściwym miejscu jaki i ochronę przed otarciem skóry .
Niestety nakładka w kroczku przy zapięciu , bardzo często zsuwa się i w momencie zapinania pasów trzeba jej szukać pod pupą dziecka, ma też tendencję do przekręcania się.

Mimo tych wad, które wyłapałam podczas testowania, a które marka Caretero może z powodzeniem w przyszłości udoskonalić to jeden z fajniejszych fotelików jaki mieliśmy , w tak niskiej cenie .Bo nie oszukujmy się to jeden z ważniejszych aspektów przy wyborze fotelika.Nie każdego stać , na drogi  fotelik ( używane foteliki tych wiodących marek  też się nieźle cenią) A tu i cena i jakość odpowiednia, mimo tych paru uchybień warto rozważyć jego zakup.
Ogólnie zgrabny i wcale nie taki ciężki fotelik, sama go noszę choć jestem niewielkich gabarytów i szkody mi nie robi, a uchwyt do przenoszenia , zdaje tu swój egzamin celująco. Kolejną zaletą , jest możliwość "rozłożenia" /zmiany pozycji fotelika. Przydaje się szczególnie maluszkom, które często zasypiają podczas jazdy autem. 3 kąty odchylania i płynne (bez skoków) ich zmienianie to niewątpliwie duży atut.
Samo wykonanie foteli jest staranne i dopracowane , nie ma tu żadnych ostrych krawędzi czy niedociągnięć w tapicerce.
Podstawa fotelika jest stabilna i nie przesuwa się po siedzeniu w aucie, nie wiem jak by się zachowywał na skórzanym siedzisku, ale na welurowych dopasowuje się bez zarzutów.
Nasza mała testerka , nie narzeka podczas długiej jazdy, ogląda świat dookoła i tylko czasami marudzi że ma dośc jazdy. Dla niej to  wygodne miejsce w aucie ,  nie lubi zapinania pasów(jak każde dziecko), ale na tyle się już nauczyła, że pewnego razu gdy posadziłam ją w foteliku (auto stało na podwórku) tylko na chwilkę , zaraz wołała ciągnąc pasy aby ją przypiąć. Jednak zdrowe nawyki wchodzą w krew.

 Co z praktyki (trójka dzieci i kilka różnych fotelików ) mogę jeszcze pochwalić?
Pasy a dokładniej ich zapięcie , szybkie łatwe w użytku, ale najważniejsze trudne do odpięcia dla dziecka.
Maluchy uwielbiają grzebać przy tych czerwonych guziczkach, miałam fotelik który wywrzaskiwał przy małym naciśnięciu i średnia będąc małym dzieckiem potrafiła sama się wypiąć. (o zgrozo co ja wtedy przeżywałam )
I mimo wszystko materiał - niepocenie się dziecka w  foteliku przeważa nad moim poczuciem estetyki i odczuciami dotykowymi łapek taty. Ta cecha (przewiewność materiału) to niewiarygodnie duży atut, zarówno latem jak i zimą.










Głośno ostatnimi czasy (a może od dawna)  w blogosferze i internecie , o naszej rodzimej firmie Wiele sporów już czytałam i jakoś nie mam chęci zabierać w nich głosu. Pamiętam jak 2009 roku Caretero wkraczało na nasz rynek , kibicowałam im wtedy( jako zagorzały konkursowicz często śledziłam losy nowych Polskich firm) i zapewne będę im kibicować jeszcze długo, to ciekawa , szybko rozwijająca się marka produktów dla dzieci,  oczywiście nie znaczy to, że wszystkie ich produkty są doskonałe bo to raczej nie realne. Dlaczego?
A ktoś z was jest idealny? No właśnie. Tak samo możemy selekcjonować firmy , każdemu z nas podoba się coś innego, każdy z nas oczekuje od produktów czegoś innego. Co dla innego godne uwagi , dla drugiego nie warte splunięcia i odwrotnie. Zapewne zgodzicie się ze mną  w tej kwestii .
Czemu tu o tym piszę ?
Chcę Wam uświadomić że testowanie takich produktów jak fotelik samochodowy nie jest rzeczą łatwą. Tu w rolę wchodzi bezpieczeństwo , którego ja (mam głęboką nadzieję) tak rzeczywiście-realnie NIGDY nie będę musiała narażać , aby do końca stwierdzić czy dany produkt jest wystarczająco dobry.
Mam swoje zdanie na temat "krasz" testów .....które zapewne odbiega od zdania wielu z Was.
 Nie jest on dla mnie wyznacznikiem bezpieczeństwa 100% nawet 90% bo ok jeśli chodzi o wytrzymałość materiału, pasów itp. Nikt z nas tak naprawdę nie wie i nie jest w stanie przewidzieć jak zachowa się dany produkt podczas wypadku.  I nic tego nie zmieni, ani testy ani najmądrzejsi mędrcy świata. Każda sytuacja jest inna, każdy wypadek przebiega całkowicie inaczej niż w tych testach,ale wiecie nie o to tu chodzi.
Bezpieczeństwa nie jestem Wam w stanie tym testowaniem zapewnić( bo to nie moja rola) ale uwagę na klika ważnych spraw, zwrócić mogę i może dzięki temu komuś ułatwię podjęcie decyzji.


Za możliwość testowania fotelika dziękujemy 




*..* źródło

3 komentarze:

  1. bardzo ciekawy ten fotelik, sama ostatnio oglądam sie za jakimś, więc ten wezmę pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My mamy Caretero, fakt inny model, ale jest ;)

    Ogólnie rzecz biorąc fotelik spełnił Moje oczekiwania, chociaż oczywiście minusy posiada, głównie te, o których tu sama wspomniałaś, to jest OK.
    Martwi mnie jedynie jak Kornelia będzie się w niego mieściła mając faktycznie te 30 kg :P

    No ale za tą cenę! Spokojnie i z czystym sumieniem będzie można go wymienić na inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. naszym wyborem był właśnie ten diablo XL mamy go od ponad 1,5 roku i własnie dokładnie ujełaś wszystkie te wady co zauważyliśmy i moja bardzo drobniutka 2,5 latka jest bardziej zadowolona z wygody fotelika ViVo który teraz testowaliśmy, najbardziej własnie przeszkadza jej zagłówek bo jest dość ciasny no i to zapinanie pasa szukanie tego mocowania było zawsze uciążliwe. Diablo XL myślę że jest idealne dla maluchów bo nie wyobrażam sobie za bardzo 5-6 latki w nim Vivo jest dużo obszerniejszy i nie krępuje ruchów.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.

Obsługiwane przez usługę Blogger.