Tato? Dlaczego nie kupiłeś mi kwiatka?


"Mój mąż z okazji Dnia Kobiet kupił kwiaty naszym córeczkom (4 i 11 lat). Uważam, że to przesada. Ich święto to Dzień Dziecka. Czy ja się czepiam czy mam rację?"
To jedno z pytań które padło na Facebook-owym profilu Doroty Zawadzkiej.
 Nie znam kobiety, która zadała to pytanie, nie znam jej doświadczeń, życia i motywu zadanego pytania.
Jednak chciałabym Wam przytoczyć moje zdanie, odnośnie ....nie! Nie dnia kobiet, a tego kim jest tata  w życiu dziewczynki, albo o jednym z aspektów bycia tatą córki.

Ale najpierw kilka spostrzeżeń odnośnie pytania:

Dlaczego ta "przesada" ?
Wejdźmy w buty mamy, która dookoła bombardowana jest wizerunkiem "małej dorosłej". Ogląda w tv małe miss, gdzie amerykańskie matki, swoje 3,4-5 latki podrasowywują i tuningują na pokazy. Na reklamach nastoletnie dziewczynki wyglądają bardziej wyzywająco niż nie jedna dorosła kobieta a w telewizji krzyczą o coraz wcześniejszym dojrzewaniu .
  W jej mniemaniu znaczenie słowa i pojęcia kobieta...ma całkiem inny aspekt. Matka nadopiekuńcza chce ochronić swoją malutką kochaną córeczkę, jej dzieciątko przed zbyt szybkim przejściem w świat niebezpieczny i całkiem nieodpowiedni ...w świat dorosłych.

Jasne że mała dziewczynka nie jest dorosłą kobietą, ale...

...Dlaczego się czepia?
Gdyby nie napisała o tym dniu dziecka, byłabym skłonna uwierzyć w intencje matki nadopiekuńczej, która chce córeczki ochronić i dać im czas na dojrzenie do kobiecych kwestii.
 Jednak odbierając im poniekąd prawo do święta kobiet, i osadzając jedynie  w ramach "dziecko", odziera ich z "płciowości". Jak gdyby tylko ona miała prawo w tej rodzinie być płcią żeńską, a jej córki to rodzaj nijaki.
Idąc tokiem myślenia - dla kogo jakie święto, rodzice dzwoniący do dorosłych dzieci w Dzień Dziecka robią karygodny błąd.
Bo ich dorosłe dziecko, nie jest już dzieckiem!
A kobiety które urodziły dzieci, powinny świętować jedynie Dzień Matki ...bo po co  im ta kobiecość?.

 Że może taki dżender , powiecie? chyba że...

...Zazdrość?
Takich odpowiedzi padło  w komentarzach kilka i poniekąd mogą mieć dość spore odzwierciedlenie w myśleniu mamy w danej kwestii.
  Delikatna rywalizacja, matka vs. córka (szczególnie nastoletnia) to całkiem naturalna kolej rzeczy.
 Są jednak kobiety, które wiecznie walczą z córkami o względy jedynego mężczyzny w domu.
A zazdrość matki przybiera chore wyobrażenie o córce rywalce, która zawłaszcza teren, który kiedyś należał jedynie do niej. Dzieje się tak szczególnie gdy tato bardzo kocha córkę/córki i daje do zrozumienia, że są ważne w jego życiu na równi z ich matką. (mama powinna być świadoma tego że ta miłość jej męża/ojca jest do obu całkowicie odmienne)
Ale gdy dorosła kobieta, odbiera relację "córka- ojciec" jako "kobieta-mężczyzna", w dosłownym tego słowa znaczeniu ,to coś tu jest nie tak.
Albo miała problemy w relacjach ze swoim rodzicem,jest niedojrzała emocjonalnie lub nie do końca rozumie rolę ojca i swoją w wychowaniu córek.

Tata.
W ostatnich latach obraz ojca, zaczyna mieć, w ogólnym zarysie rodziny bardziej rodzicielski wymiar.
To nie tylko partner, wszystko robiącej w domu i przy dzieciach matki, który ma za zadanie jedynie utrzymać rodzinę, a po powrocie do domu być wymagającym wszelakiej obsługi , rygorystycznym "meblem".
 Ojciec to znający wyzwania współczesnej rodziny mężczyzna, który na równi z matką, uczestniczy w wychowywaniu i przygotowywaniu dziecka do samodzielnego życia.
Wow cudnie nie? Jednak ja nie o tym chciałam

Ojciec córki ma nie lada wyzwanie w tym uczestnictwie. Bo o ile może zrozumieć potrzeby emocjonalne i rozwojowe syna, o tyle z córką, może być lekko zagubiony.
Oczywiście we wczesnym dzieciństwie i okresie wczesnoszkolnym nie jest, aż tak pod górkę, sprawa zaczyna komplikować się w czasie dorastania. Dla niejednego z mężczyzn(a i dla mam) ten czas jest prawdziwym egzaminem z dojrzałości, taką maturą rodzicielską.

Czemu o tym piszę?
Bo pytanie tej jak mi się wydaje "zagubionej" mamy, pokazuje jak jej mąż tę maturę zaczyna.
Tata dla każdej dziewczynki, w  zdrowym związku jest pierwszym przedstawicielem odmiennej płci, (głupio to i strasznie brzmi, ale czytajcie dalej) w którego oczach ona się przegląda.
  Od tego jak  tata,  będzie je  uczył, szacunku do siebie,do swojej płci (weźmy tu w cudzysłów słowo) i "kobiecości", będzie zależało, jak będą postrzegać siebie w późniejszym czasie.
Między innymi, przez ten niby banalny kwiatek, przez to jak będzie z nimi rozmawiał na ważne dla nich tematy, przez zauważenie nowej sukienki, czy ładnej fryzury i pochwalenie ładnego wyglądu.
Budowanie własnej wartości, również w oparciu o postawę ojca, jest bardzo potrzebne w procesie dorastania i późniejszych relacjach damsko- męskich w dorosłym życiu. To właśnie tata jest pierwszym najważniejszym mężczyzną w życiu córki.
 I żadna mama, nie powinna im tego odbierać, demonizując znaczenie kobiecości.

 Do tej mamy.
Ponadto droga mamo, znaczenie kulturowe świąt ewoluuje, tak jak cały świat i nie należy trzymać się sztywno reguł ich wyznaczających (niektórzy w ogóle nie obchodzą większości takich świąt).
 Moim skromnym zdaniem mąż zachował się bardzo, odpowiedzialnie i szarmancko.
Wszak, córki mogły zapytać "Dlaczego, tata nie kupił kwiatów dla nas? " "Dlaczego, o nas zapomniał?" Odpowiesz im, że to święto tylko dla dorosłych i tata nie musi brać ich pod uwagę? A tak w ogóle to twoje święto?
 To byłoby słabe, o ile czterolatka mogłaby,  puścić tekst mimo uszu, to już starszej dałabyś niezłego kopa.
A poza tym, to był wybór twojego męża , nie nad wszystkim w ich relacjach musisz mieć kontrolę, miał do tego prawo. Większy luz pozwoli zrozumieć intencje męża.Pozdrawiam.




Rodzice córeczek.
Jak to jest z tym 8marca u Was?

15 komentarzy:

  1. A ja nigdy się nad tym nie zastanawiałam... Sama mam dwie córki: 20 lat i 6 lat... Do dorosłej córki mąż zadzwonił z życzeniami, a prezent w postaci jej ulubionych perfum odbierze sobie sama w EMPIKu (zamówione i opłacone, ale u nas EMPIKu nie ma, a bez sensu, żeby dotarły na nasz adres i żebyśmy wysyłali je do córki ponownie)... Co do młodszej córeczki to dostała po prostu jajko z niespodzianką :) Czy mała ucieszyłaby się z kwiatka? Pewnie na swój sposób tak... Zazdrość matki o uczucia jej osobistego męża do córki? Dla mnie dziwne, ale wiem, że jest możliwa, bo każdy z nas jest inny... Zresztą podobnie bywa z zazdrością męża o uczucia jego osobistej żony do dzieci. A może kobieta zadająca takie pytanie naprawdę nie miała złych intencji? Ja sama nie jestem zachwycona tym świętem, bo dla mnie to takie sztuczne naciąganie... Nagle mężczyźni mają sobie przypominać, że my jesteśmy kobietami... Niepotrzebne słodzenie, kwiaty, czekoladki, bo ja wolę mieć na co dzień w swoim otoczeniu mężczyzn starej daty: którzy przepuszczą kobietę w drzwiach, podadzą płaszcz, a jednocześnie w wielu sytuacjach będą mnie traktowali jak równą sobie :) Ale to moje przemyślenia :) I szanuję to, że inni mają odmienne poglądy :) Byłoby nudno, gdyby wszyscy myśleli podobnie. W moim mniemaniu nie trzeba świętować Dnia Kobiet, by czuć się prawdziwą kobietą i absolutnie w ten sposób nie ukształtuje się poczucia bycia kobietą u córki... To tylko jeden dzień w roku... I niejeden drań potrafi w tym dniu udawać dżentelmena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że samo świętowanie 8 marca, nie ukształtuje w Nas ,czy w córeczkach kobiety. Ale ja tu nie do końca rozważam zagadnienie Dnia Kobiet jako takiego.
      Nie ma też znaczenia, czy to kwiatek, lizak, jajko niespodzianka, czy inny upominek - chodzi o samą postawę taty ... Bo jeśli tego dnia kupuje coś mamie, czemu miałby tego nie robić względem córeczek? To ma szczególny wymiar, gdy tato na co dzień aktywnie uczestniczy w życiu córek,a nie tak jak piszesz wybiórczo, i Dzień Kobiet staje się pretekstem do pokazania jaki z niego fajny facet,bo mu w radiu przypomniano o święcie.
      A intencje mamy, może rzeczywiście nie były złe. Możliwe, że zaskoczyła ją taka postawa męża. Bo zdarzyło się to pierwszy raz, bo kupił właśnie kwiaty nie czekoladkę, bo może pierwszy raz przypomniał sobie o tym święcie... nie wiem.
      Co do mężczyzn i okazywania szacunku drugiej płci , jedynie w wybrane dni roku .Cóż zawsze tak było, jest i będzie, że niektórzy faceci tak mają. I oby jak najmniej takich, w naszym i naszych córek otoczeniu.

      Usuń
  2. Jestem sama córka i mi tata prezenty dawał na dzień dziecka teraz mam synka więc ja nie orientuję się w temacie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, może kiedyś będzie też dziewczynka?

      Usuń
  3. A mój mąż dął swoje córci kwiatek :) jest jego mała kobietką, oczkiem w łowie więc dlaczego nie miałby jej okazać tak miłego gestu? Ponadto zawsze jest z nią i dla niej, więc taki kwiatek w tym dniu nie jest dla córki żadnym zastępstwem a miłym dodatkiem :) pisąłam o tym ostatnio jak moja córka ma z tata dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie się "problem" sam rozwiązał, bo ja dostałam kwiatka od męża, a córcia od braciszka. chłopaki nam zafundowali tulipany z biedronki i wszyscy szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak być do pary ;)

      Usuń
  5. Wychowałam się w domu, który znajomi rodziców zawsze z uśmiechem nazywali "babińcem". My Trzy (Mama, ja i Młodsza) i Tato i do tego wszystkie zwierzątka zawsze płci żeńskiej ;) I na Dzień Kobiet zawsze kwiatki dostawałyśmy wszystkie trzy. Mama zazwyczaj piękny bukiet czerwonych róż, a ja i Młodsza tulipany, żonkile albo hiacynty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my byłyśmy cztery + sunia pchełka :)

      Usuń
  6. Dzień kobiet dotyczy wszystkich kobiet, bez względy na wiek. Kategorie wiekowe to: dzień dziecka, dzień matki, dzień babci. Tak to widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, pięknie to sklasyfikowałaś :) i tego się trzymajmy.

      Usuń
  7. Nie rozumiemy takiego czegoś. Nie pamiętamy, jak to było u nas, ale nie widzimy w daniu kwiatka dziecku nic złego.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.

Obsługiwane przez usługę Blogger.