Jak to Lena SMOKA zjadła -testujemy MAM

17:54
Dziś przedstawię wam moją najmłodszą córcię Lenę czyli naszą Le.




Le 28 lipca zaliczyła swoje pierwsze półrocze (mamusia jest dumna :)) i jak reszta mojej rodzinki testuje z mamą  wszystko co nadaje się do testowania. Dzieci w tym wieku testują wszystko organoleptycznie  z racji tego wszystko w zasięgu ręki Le jest lekko wilgotne a czasem nawet lepko wilgotne,ale na pewno przetestowane z należytą sumiennością i poznane na wylot.

Tak też było i z dzisiejszym zapoznawaniem się ze "strasznym" SMOKIEM . Oj strach padł na matczyne serce ,podczas tego testu,bo nasza królewna upodobała sobie tylko jeden jedyny smoczek ,który jest już za mały (a to źle wpływa na zgryz) a ponadto przez te kilka miesięcy został "wysmykany" .
 Nie pomyślcie ,że nie próbowałam dać jej innego smoka , oczywiście ,że kupiłam nowy piękny smoczek, ale nic z tego, Le jak to u księżniczek bywa nie chciała nawet na niego spojrzeć i nie pomogły ,żadne fortele i próby zamiany ,to po prostu nie było to. Kolejny smoczek też niestety leży na półeczce i kurz go pokrywa .....ale dzisiejszy dzień był zaskakujący .




Najpierw mała obejrzała złego Smoka w opakowaniu :) Opakowanie jak najbardziej spodobało się bardzo i smok nie wydawał się taki straszny a gdy mamusia wyjęła go z opakowania to już całkiem na serio zaczęło się testowanko. (oczywiście smok przed podaniem został przeze mnie wyjałowiony )
Le obejrzała smoczek z każdej strony i od razu wiedziała do czego to służy :D .
Oczywiście wylizała i wyśliniła go całego ,ale dzięki temu poznała go z każdej strony i okazało się ,że pasują do siebie idealnie.





Ale to jeszcze wcale nie oznaczało ,że Le i Smok MAM zostaną przyjaciółmi ,bo ten test dowiódł tylko tego, że Smok sprawdził się jako ciekawa,poręczna i bezpieczna zabawka, którą fajnie się gryzie.
Chwila prawdy przyszła w momencie gdy Le zaczęła być marudna, trzeć oczka i prawie w tej samej chwili odnalazła smoczka, po czym pięknie trafiła nim buzi. Huraaaaaaaaaa teraz to już nie forma zabawy ,a relaksu przed snem ,w tej chwili smoczek zdał egzamin celująco .

I jak na załączonym obrazku widać smoczek pięknie dopasowuje się do buzi Le , przylega dokładnie okalając usteczka ,ale nie zostawia śladu po wypluciu i dłuższym ssaniu , a tym samym nie powstają odparzenia przy usteczkach. A sprawdziliśmy to bo Le po krótkim czasie ......

....... zasnęła ze swoim nowym przyjacielem .
Ach nie dość ,że cudownie zaakceptowała nowego smoka ,to jeszcze jak ślicznie z nim wygląda :P (skromna jestem niesłychanie)


A co  mamie podoba się w smoku baboku??
 Przede wszystkim to że jest wolny BPA
czyli od Bisfenol A (2,2–bis(4–hydroksyfenylo)propan; to niebezpieczny związek chemiczny o którym możecie dokładniej przeczytać TU


 Ma naprawdę mięciutki silikon a sama część ssąca ma anatomiczny kształt ,co chyba właśnie spodobało się Le i pomogło w zaakceptowaniu SMOKA.Oczywiście mamie podoba się sama "aparycja Smoka"  bo mama  też kocha swoją córeczkę i taki wyraz miłości jak najbardziej przypadł jej do gustu .


 Testereczce spodobała się też ulotka , w której oprócz podstawowych informacji o smoku znajdziecie, kilka ciekawych wskazówek ,co do użytkowania smoka i pierwszego "zastosowania" .Dla mam które mają pierwsze dzieciątko dość przydatna karteczka ;).

Opis smoka na stronce

http://sklep.mambaby.pl/produkty_smoczki_6_miesiaca_mam_love_and_affection.html

Tak więc pierwsze testy za płoty ;-) obkupione sukcesami .........
ps:a tego produktu bałyśmy się najbardziej .

5 komentarzy:

  1. przez skromność nie zaprzeczę :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne smoczki tez chce takie dla mojej pociechy :) zapraszam do polubienia mojego bloga http://kami-adi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.

Obsługiwane przez usługę Blogger.