Ach te zakupy - zrób to inaczej.

Miejsce akcji supermarket:
Ty Sama : 
O dziwo, znalazłaś wolne miejsce parkingowe blisko wejścia.
 Wpadasz do sklepu, ściągasz z półek same potrzebne produkty. Tu spożywka, tam chemia, przy kasie wrzucasz coś słodkiego. No dobra zatrzymałaś się chwilkę na dziale z przecenami i wyprzedażą odzieży. 
Szybko sprawnie , bez większych ceregieli.
Skanując produkty w kasie samoobsługowej, dochodzisz do wniosku, że jednak wyprzedaż pociągnęła Cię po kieszeni, a zakupy są tak ciężkie, że ledwo je przerzucisz do auta,  o wtarganiu na piętro nie chcesz nawet myśleć.
Jednak jest przewidywalnie, i o ile rachunek nie zwalił Cię z nóg -całkiem znośnie.

Miejsce akcji supermarket:
Ty, dziecko/dzieci, (opcjonalnie tata do pomocy).
Już w drodze do sklepu zaczynasz mieć dość.
(o ile  nie zaczęłaś żałować już w domu podczas ubierania i zbierania ekipy do auta)
- Mamooooo, daleko jeszcze? A dlaczego ...?? A ja nie chce ...! Kupisz mi ....??
No nic, zaciskasz zęby, z uśmiechem odpowiadasz na wszystkie pytania i zaczynasz obmyślać.
 Jak przeżyć zakupy w jak najmniej destrukcyjny sposób?
Oczywiście tego dnia na miejsce blisko wejścia nie masz co liczyć, żadne z miejsc dla rodziców z "dzikusami" nie jest wolne. Parkujesz kilometr od celu.
Jak już dotargasz się do sklepu (bo akurat twoją pociechę, bardzo bolały nóżki, lub musiało pojeździć na elektrycznym kucyku za dwa zeta ,dziesięć razy) w twojej głowie na widok szafek roi się taki oto pomysł.


O jakim byłoby to wybawieniem.


No cóż rzeczywistość  mamy ciut inną , wbijamy do sklepu z  młodym konsumentem, zwisającym  z wózka lub biegającym między półkami.
I teraz twoja lub tatusia w tym głowa, by dziecię nie zgubiło się, nie zrujnowało połowy sklepu, a tym samym waszego budżetu, w końcu nie zrobiło "obciachu" rzucając się po podłodze w spazmach histerii bo "chce  to to to !!!!!"
Plus własnie tego dnia gdy ty, koncentrujesz się na dziecku i zakupach, na każdym rogu, półek sklepowych atakuje Cię hostessa. Ta z dżemem domowej roboty,  z soczkiem z pierwszego tłocznia, a głos "wielkiej siostry sklepowej" zapraszający na super promocję podpasek, jest tak rozpraszający i ryjący banię, że gotowa jesteś popełnić seppuku plastikowym widelcem.
I rób tu spokojnie zakupy, takie podstawowe codziennego użytku, nic na pozór trudnego -prawda? O staniu w długaśnej kolejce mam wspominać? Wolałabym nie. (brak kodu, nie zważone, dorzucone do koszyka połowę zbędnych produktów przez,dziecko, faceta , ryki , krzyki ucieczki, spojrzenia współkolejkowców i mina kasjerki -bezcenne)
Na samą myśl, się odechciewa.

Ach, a ja już wiem, że po większość zakupów nawet nie muszę wychodzić z domu.
Siadam przed monitorem komputera, otwieram  stronę supermarketu internetowego i... kupuję.

A na Frisco.pl mamy wszytko, hehe. Bez kolejek, nerwówki, zbędnych dupereli, nic Cię nie kusi z bilbordu, czy wielkiej czerwonej kartki "tylko dziś gratis ołówek". Totalny luz, spokój i wybór dość obszerny, w cenach nie różniących się od popularnych sieciówek spożywczych ( często nawet ciekawe zniżki na wybrany asortyment)

Sklep znany jest zapewne mieszkańcom Warszawy i okolic. Tu firmowe auto z logo sklepu dostarcza  zakupy w dość krótkim czasie (do 48godzin.z opcją wyboru daty i czasu dostawy) w tym także mrożonki, artykuły w szkle, a nawet pieczywo.
Jednak mieszkańcy całej polski mogą z wygodą zrobić na Frisco zakupy .Wpisując kod pocztowy dowiecie się jakich produktów dostarczyć sklep nie może, reszta jest do Waszej dyspozycji.
Świetnie przygotowane kategorie, pozwolą na szybki wybór potrzebnych produktów, bez zbędnego kręcenia się po sklepie. (a koszyk nic nie waży)
  Zakupy powyżej 150 zł, premiowane są
 darmową dostawą i oczywiście nie tylko spożywkę kupicie na Frisco.pl



Oraz kilka innych równie ciekawych kategorii, gdzie znajdziecie produkty, raczej mało dostępne w popularnych stacjonarnych sklepach. 




Kurcze i nawet z dziećmi możesz po takim sklepie latać bez spiny. Nawet jak Ci wisi przy nodze to klikać palcem zawsze możesz, a i krzyków pociechy nikt nie będzie niewybrednie komentować.
Same plusy, oszczędność czasu i nerw, a to jest bezcenne.

O ile jeszcze nie znacie tego supermarketu online to zachęcam 
na takie zakupy, klik i jesteś w sklepie.

16 komentarzy:

  1. Znam Frisco i też podobały mi się zakupy tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja po wypłacie siadam i robię kolejne.

      Usuń
  2. Ja nie jestem fanką zamawiania przez internet:). Wyjątkiem są Twoje dzieła,nietypowe czekolady i ksiazki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach dzięki Ci kochana :)
      Ja do tej pory też wolałam sama podjechać do sklepu, ale takie zakupy we frisco czasem są fajnym wyjściem.
      Tym bardziej gdy do większego sklepu masz 20km.

      Usuń
    2. To przy moim osiedlu mam Lidla,Tesco, Kaufland wszystko ok 5min drogi piechotką:) trochę dalej bo ze 20 min jest Biedronka,Netto,Aldi więc jak ma wszystko pod ręką:)

      Usuń
  3. Jakoś nie miałam okazji nigdy robić zakupów spożywczych przez internet. Chyba czas się przełamać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś musi być ten pierwszy raz

      Usuń
  4. Ja mam nadzieję, że mi kiedyś tesco z dostawą otworzą w mojej małej mieścinie ;)
    Ale serio, to akurat zakupy są na razie luzem: Starsza już nauczona, że się wszystkiego nie kupi, wszystko idzie sprawnie i logicznie :) Może młodsza będzie miała inne zdanie, ale wtedy pomyślimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj i u mnie tesco mogłoby uruchomić dostawy , ale wątpię, że na moją wioseczkę będą chcieli dowozić spożywkę.

      Usuń
  5. Robię zakupy we Frisco co tydzień. Dostawa na terenie Warszawy możliwa jest nawet tego samego dnia wieczorem. Darmowa dostawa jednak obowiązuje od kwoty 200 zł. No chyba, że zależy to od dzielnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm z tą dostawą, to w ogóle dziwnie nalicza, ale pomijając -zazdroszczę tych co tygodniowych zakupów z szybką dostawą ;)

      Usuń
  6. Rzadko robię zakupy spożywcze przez internet, idę pogrzebać w sklepie którym polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam muszę pomacać co kupuje ;) taka starej daty jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mogę jeździć z dziećmi na zakupy, są grzeczne i nigdy nie dają mi popalić. nauczyłam je tego od "kołyski", w supermarkecie czuje się jakbym nie miała dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.

Obsługiwane przez usługę Blogger.