6 cech dobrego rodzica

Tak się czasem wydaje, że naszym rodzicom było łatwiej wychowywać dzieci. Może nie mieli takiej wiedzy psychologicznej jak my teraz, może nie mieli tylu ułatwiaczy (pieluchy, podgrzewacze,błyskawiczność) ale mieli  jasne zasady i dużo mniej chaotycznie poruszali się w sferze macierzyństwa. Teraz może ich metody wychowawcze wydają się prymitywne, ale i czasy były inne i ludzie.

Teraz mamy miliony poradników i programów które "wspaniale" podpowiadają jak być mamą.
Tylko że teoria swoje a życie swoje, każda z mam doskonale przekonuje się o tym na początku macierzyńskiej drogi.  Oczywiście wiedza jest ważna, chociaż trzeba do wielu teorii podchodzić roztropnie a przede wszystkim obok wspierać się intuicją, która w ostatnich latach jest zagłuszana rozbieżnymi opiniami "speców od wychowania" .

 Ale przez te wszystkie lata (bycia mamą)zauważyłam że pewne cechy ułatwiają bycie rodzicem.
Bo dobrego/ fajnego rodzica  powinno cechować.

1.Poczucie humoru- chyba jedna z głównych cech które pomagają nie zwariować, ale również rozładować większość trudnych sytuacji
"Wchodzisz do łazienki a tam twoja córcia, z pełną gracją prezentu Ci swój nowy makijaż. Oczywiście zjadła przy tym połowę twojej ukochanej szminki (wcale nie taniej).wymieszała tusz razem z cieniami i suto okrasiła wszystko najlepszym pudrem ...".
ewentualnie, starsza wyrzuca z rozżaleniem stwierdzenie "tak bo wy kochacie tylko te młodsze.." a ty z mrugnięciem oka i uśmiechem odpowiadasz  "ale ciebie kochamy dłużej"..
Bez poczucia humor macierzyństwo byłoby nieznośne.

2. Elastyczność - i nie chodzi mi o gibkość ciała, chociaż w niektórych sytuacjach (jak pomóc matce) też się przydaje. A o dostosowanie się rodzica do sytuacji, twarde obstawanie przy swoim i sztywne trzymanie się reguł nie zawsze wychodzi nam na zdrowie, czasem trzeba się ugiąć i odłożyć na bok dumę.
Elastyczność przydaje się na przykład w momencie , gdy dziecko zafascynowane zabawą, "nie słyszy" naszego wołania, albo odpowiada "mamusiu jeszcze chwilkę", czasem może to drażniące ale jeśli damy dziecku jeszcze dosłownie te 5 minut nic się nie stanie.(no chyba że właśnie ucieka wam autobus, ale to już najczęściej spóźnialstwo rodziców którego nie można tłumaczyć dziecięcą chwilką zabawy)
Konsekwencja jest  ważna, ale jeśli CZASEM nagniemy jakąś regułę, ulegniemy prośbą dziecka, świat się nie zawali.

3.Samoakceptacja- z tym dużo mam ma problem, trudno im pogodzić się z faktem że mogą  popełniać błędy, jesteśmy tylko ludźmi. Trzeba takiej samoakceptacji żeby nie zadręczać się winą gdy coś nam nie wyjdzie. Każdy uczy się na błędach , ma prawo do pomyłek oraz słabości ....czasem każda z nas denerwuje się na dziecko i ma wszystkiego dość, nie musisz czuć się winna.

4.  Uczciwość....taka wewnętrzna która wynika troszkę z samoakceptacji, która pozwala przyznać się przed dzieckiem do błędu i przeprosić je. Czasem rodzica poniesie, czasem niesłusznie dziecko ukaże ...ale jeśli ma w sobie tą uczciwość i szacunek mimo że to trudne to po opadnięciu emocji, nauczy swoim zachowaniem (przeprosinami) właśnie tej cechy i w brew obawom nie narazi  na szwank autorytetu.


5.Tolerancja i szacunek -Tolerancja i szacunek do dziecka to często pomijane cechy w rodzicielstwie.Dziecko traktuje się przedmiotowo jak własność , bez prawa do wyrażania siebie.
A to autonomiczny człowieczek, ze swoimi upodobaniami, pragnieniami, słabościami. Trzeba wykazać dużo szacunku i tolerancji, dla jego odrębności żeby nie usiłować zmieniać go na siłę w swoją wizytówkę.

6.Cierpliwość - oooo chwała tym którzy rodzą się z nieograniczonymi jej pokładami. Niestety nie każdy ma w sobie jej aż tyle a dzieci potrafią wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej kochającego rodzica. Cierpliwość można wyćwiczyć, serio , ale nie chodzi o tłumienie złości a o jej umiejętne kontrolowanie.
Warto poćwiczyć i z czasem zacząć panować nad sytuacjami wysokiego ryzyka.


Zacytuje mój ulubiony   tekst "Rodzicielstwo to nie zadanie dla mięczaków" , ale może być źródłem  niezwykłych przeżyć, wzruszeń, szczęścia i satysfakcji które dają  niesamowite poczucie spełnienia, trzeba je jedynie odnaleźć w sobie.

6 komentarzy:

  1. Zgadza się z Tobą i to fakt jakoś dawniej nie przejmowały się mamy tym,że np dziecko jeszcze nie siedzi mając 8m-cy a teraz już do specjalisty się udaja mamy by sprawdzić czy wszystko jest ok i wiele tego typu sytuacji jest jakoś z większą rozwagą podchodziły nasze mamy niż my teraz.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja na 1 miejscu stawiam DYSTANS. Pozwala na to by spojrzeć na coś z innej strony/perspektywy. Dzięki temu macierzyństwo nie przytłacza i daje możliwość zdrowego rozsądku, nie zakotwiczając się we własnych i innych przekonaniach.

    Dystans mnie ratuje tym bardziej, że cierpliwości brak a wyćwiczyć się nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooocudna cecha :) niedługo napiszę o czymś podobnym

      Usuń
  3. Najgorzej z tą cierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że poświęcasz swój cenny czas na napisanie tych kilku słów.
Dziękuję.

Obsługiwane przez usługę Blogger.